Blog do projektu Open Source JavaHotel

niedziela, 23 maja 2010

Cesarz

"Cesarz"
Że w obliczu inwazji włoskiej publicznie poprzysiągł przelewać krew za Etiopię, po czym, kiedy tamci wtargnęli, udał się statkiem do Anglii i spędził wojnę w spokojnym miasteczku Bath. A taki , później wytworzył się w nim kompleks wobec wodzów partyzanckich, którzy zostawszy w kraju walczyli z Włochami, że kiedy wrócił na tron, stopniowo likwidował ich lub odsuwał, zarazem dając fawory kolaborantom.
"Historia Etiopii"
Tworząc aparat władzy centralnej i regionalnej cesarz balansował pomiędzy przedstawicielami różnych ugrupowań. Niektórym  przywódcom ruchu oporu nadał wysokie tytuły i stanowiska w państwie. Jednocześnie łagodnie traktował dygnitarzy współpracujących z Włochami w czasie okupacji.
 Skutkiem włoskiej okupacji były głębokie podziały w etiopskim społeczeństwie i cesarz po wypędzeniu okupantów i odzyskaniu władzy dążył do zniwelowania tych podziałów. Oczywiście - czy wszystkie decyzje jakie podejmował były słuszne - to kwestia dyskusyjna, ale widać wyraźnie, że informacja przekazana przez Kapuścińskiego jest fałszywa.

Jest całkowitym zmyśleniem i kłamstwem Kapuścińskiego, że cesarz "przysiągł przelewać krew za Etiopię" i potem spokojnie wyjechał do wód.

"Historia Etiopii" strona 386
Kiedy Hajle Selassie przybył do Addis Abeby (po klęsce armii etiopskiej pod Majczeu 2 IV 1936 roku), powstały tutaj dwie koncepcje co do sposobów dalszego prowadzenie walki. Jedna koncepcja, reprezentowana m.in przez (...) przewidywała przeniesienie całego rządu do Gorie i kontynuowanie wojny przy użyciu metod walki partyzanckiej. (...) Cesarz początkowo skłaniał się ku temu rozwiązaniu. Później przeważyło jednak zdanie reprezentowane przez (...), którzy uważali,  że Haile Selassie wraz z częścią swojego rządku powinien się udać do Europy, aby tam na forum międzynarodowym bronić sprawy etiopskiej. (...) W czasie głosowania w radzie ministrów 21 osób opowiedziało się za wyjazdem cesarza do Europy, 3 głosowały przeciwko.
Czy Haile Selassie podjął prawidłową decyzję o wyjeździe do Europy to sprawa, co do której można mieć różne opinie.

Ale jest oczywiste, że Kapuściński całkowicie przeinaczył i sfałszował całe tło tego dylematu, aby czytelnikowi narzucić wizerunek cesarza jako człowieka fałszywego, tchórzliwego i podstępnego.

sobota, 22 maja 2010

Cesarz

"Cesarz"
Był jednak w pałacu i taki wypadek: jeden z najbardziej szlachetnych
naszych patriotów, wielki wódz partyzancki w latach wojny z Mussolinim - Tekele Wolda Hawariat, niechętny cesarzowi, odmawiał przyjmowania najmiłościwszych darowizn, odrzucał przywileje i nigdy nie wykazywał skłonności do korupcji. Tego miłościwy pan nasz kazał latami więzić, a potem ściąć.
"Historia Etiopii" strona 518
Takele Uelde Hauarjat (zm. 27 XI 1969) dyplomata i polityk etiopski, wybitny uczestnik ruchu oporu 1936-1941, wieloletni przyjaciel cesarza Hajle Selassie, często z nim w niezgodzie, posądzony o zorganizowanie spisku antycesarskiego popełnił samobójstwo w Sebatto nie dając się ująć policji.
Bardziej szczegółową informację można znaleźć w Google Books.  Takele Wolde Hawariat nigdy nie wybaczył cesarzowi wyjazdu do Europy w 1936 roku ("Historia Etiopii" strona 386, był jedną z trzech osób - na 21 - które głosowały przeciwko wyjazdowi cesarza z kraju), po wojnie był kilkakrotnie sądzony i ułaskawiany przez cesarza za spiskowanie. W listopadzie 1969 roku zaminował most w Sebatto, który cesarz zwykł przekraczać udając się na weekendy. Spisek się nie powiódł i Takele Wolde zginał otoczony przez policję.

Jak widać, Kapuściński całkowicie przeinaczył tę historię, aby narzucić czytelnikowi swoją opinię o cesarzu.

Cesarz

"Cesarz"
I że między innymi w ten sposób zgładził wielkiego wodza Betwodeda Negasza, który w latach pięćdziesiątych wystąpił przeciw cesarzowi i chciało głosić republikę.
Link do Google Books

 W wyniku nieudanego spisku Betewoded Negash Bezabeh został skazany na śmierć, ale cesarz go ułaskawił. Zmarł na wygnaniu w Jemenie w 1964 roku.

Kapuściński całkowicie przeinaczył ten fakt, aby zbudować wizerunek cesarza, który chcąc zamazać własne nieczyste sumienie prześladował bohaterów wojny przeciwko Włochom.

Cesarz

"Cesarz"
Pan nasz nie miał szkół, jego jedynym nau czycielem - i to tylko w dzieciństwie - był francuski jezuita monsignore Jerome, późniejszy biskup Hararu i przyjaciel poety Arthura Rimbauda. Duchowny ten nie zdążył wpoić cesarzowi nawyku czytania, co zresztą było tym trudniejsze, że Hajle Sellasje już od lat chłopięcych zajmował  odpowiednie stanowiska kierownicze i nie miał czasu ma systematyczne lektury. Ale wydaje mi się, że chodziło nie tylko o brak czasu i nawyku. (...) Podobnie było z pisaniem, bo monarcha nasz nie tylko nie korzystał z umiejętności czytania, ale także nic nie pisał i niczego własnoręcznie nie podpisywał. Choć rządził przez pół wieku, nawet najbliżsi nie wiedzą, jak wyglądał jego podpis.
 Jest to całkowita bzdura i zmyślenie. Haile Selassie oprócz ojczystego amharskiego znał także język gyyz, biegle władał francuskim, znał także angielski.  Miał dużą prywatną bibliotekę, gdzie spędzał dużo czasu, na marginesach książek które czytał nanosił notatki. Ostatnie znane zdjęcie cesarza (już uwięzionego) pokazuje go pochylonego nad książką. Wyobrażenie, że otoczenie nie wiedziało jak wyglądał jego podpis jest kompletnym nonsensem.

Cesarz

"Cesarz"
Dlatego też, jeżeli zręczny i rozumny minister chciał na swoim podwórku dokonać bodaj najmniejszej reformy, musiał tak pokierować sprawą, tak ją przedstawić cesarzowi, tak oświetlić i formułować, aby wynikało w sposób niezbity, uznany i oczywisty, że łaskawym i troskliwym inicjatorem, twórcą i orędownikiem reformy jest osobiście jego cesarska mość, choćby w rzeczywistości pan nasz niezupełnie orientował się, o co w całej sprawie dokładnie chodzi. Ale przecież nie wszyscy ministrowie mieli rozum! Zdarzali się ludzie młodzi, nie obyci z tradycją pałacu i ci, kierując się własną ambicją, a także pragnąc zdobyć uznanie ludu - jak gdyby uznanie cesarskie nie było jedynym wartym zabiegów! - samowolnie próbowali ten czy inny drobiazg zreformować. Jakby nie wiedzieli, że łamią w ten sposób zasadę lojalności i grzebią nie tylko siebie, ale także samą reformę, która nie mając cesarskiego autorstwa nigdy nie miała szansy ujrzeć światła dziennego. Powiem otwarcie, że dobrotliwy pan wolał złych ministrów. A wolał dlatego, że pan nasz lubił korzystnie kontrastować. A jakżeby mógł korzystnie kontrastować, gdyby był otoczony przez dobrych ministrów? Lud straciłby orientację, u kogo szukać pomocy, na czyją dobroć i mądrość liczyć. Wszyscy byliby dobrzy i mądrzy. Jakiż bałagan zacząłby się wówczas w cesarstwie! Zamiast jednego słońca, świeciłoby pięćdziesiąt i każdy oddawałby hołd prywatnie wybranej planecie.
"Historia Etiopii" strona 445.
W latach sześćdziesiątych obserwujemy więc proces usamodzielnienia się administracji państwowej od codziennej kontroli i wpływów cesarza. On sam zresztą zaczął nawoływać do tego, upatrując w ciągłym szukaniu przez ministrów jego akceptacji dla dokonywania drobny nawet posunięć przyczyn niesprawności funkcjonowania ministerstw. W 1966 cesarz prawnie usankcjonował oderwania decyzji w sprawach pracy ministerstw od swojej osoby.
"Historia Etiopii" strona 446
"W parlamencie w latach sześcdziesiątych wpływ cesarza na bieg wydarzeń zmalał równie poważnie. (...) Podobnie jak rząd, parlament lat sześćdziesiątych przestał być przedłużeniem władzy i woli cesarza.

Jak widać, Kapuściński całkowicie zafałszował charakter udziału cesarza we władzy przypisując mu intencje sprzeczne z faktami. Poprzez przeinaczenie rzeczywistości zbudował wizerunek monarchy, dla którego jakaś gra pozorów była ważniejsza niż los i dobrobyt własnych poddanych.

Cesarz

"Cesarz"

A weźmy taką postać jak książę Imru. Była to może najwybitniejsza indywidualność w elicie, człowiek godzien najwyższych zaszczytów i stanowisk.
Cóż z tego, kiedy - jak wspomniałem - łaskawy pan nigdy nie kierował się zasadą zdolności, tylko zawsze i wyłącznie zasadą lojalności. Otóż nie wiadomo skąd i dlaczego książę Imru zaczął nagle pachnieć reformą i nie pytając cesarza o zgodę rozdał chłopom część swojej ziemi. A więc - zmilczając coś przed cesarzem i działając na własną rękę - w sposób drażniący i wręcz wyzywający złamał zasadę lojalności. I oto dobrotliwy pan, który gotował dla księcia wysoce zaszczytny urząd, musiał wyrzucić go z kraju i trzymał go na obczyźnie przez dwadzieścia lat. Tu zaznaczę, że pan nasz nie był przeciwko reformom, odwrotnie - zawsze odnosił się z sympatią do postępu i poprawy, ale nie mógł ścierpieć, żeby ktoś brał się do reform na własną rękę, bo to po pierwsze stwarzało groźbę dowolności i anarchią, a po drugie - mogło wywołać wrażenie, że w cesarstwie istnieją jacyś inni dobrotliwcy poza dostojnym panem.
http://en.wikipedia.org/wiki/Mikael_Imru

Mikael Imru uwłaszczył swoich chłopów (nie ma tego w notce w Wikipedii, ale ta informacja jest także zawarta w "Historii Etiopii" strona 458). Ale życiorys zawarty w Wikipedii żadną miarą nie jest życiorysem człowieka będącego w niełasce cesarza. Był spokrewniony z cesarzem i należał do wąskiego kręgu przyjaciół Haile Sellasie. Kapuściński pominął fakt, że 25 lipca 1974 Haile Selassie - pod naciskiem Dergu - mianował Mikaela Ymru premierem.

Kapuściński całkowicie przeinaczył rodzaj relacji łączącej Mikaela Ymru z cesarzem, aby zbudować wizerunek monarchy mającego bardzo osobliwe pojmowanie słów "postęp" i "reformy".

Cesarz

"Cesarz" Kapuścińskiego był zawsze jedną z moich ulubionych lektur. Uważałem tę książkę za arcydzieło. Było dla mnie także oczywiste, że nie należy tej książki traktować jako podręcznika do historii Etiopii czy źródła wiedzy na temat panowania cesarza Haile Selassie. Jednak zawsze sądziłem, że w warstwie faktograficznej książka jest prawdziwa, Kapuściński dotarł do rozmówców należących do dworu obalonego monarchy i wiernie przekazał ich relacje. Zaś dzięki swojemu talentowi literackiemu i zmysłowi obserwacyjnemu stworzył unikalne dzieło. Z jednej strony książka pokazuje mało chwalebny wizerunek monarchy, zaś z drugiej strony jest uniwersalną opowieścią o tym,  jak tyrania i władza absolutna deprawuje, deformuje i wyniszcza wszystko, co znajduje się w jej kręgu.

Jak wiadomo, od pewnego czasu pojawiają wątpliwości dotyczące rzetelności czy ścisłości Kapuścińskiego jako reportera. Ma to związek z publikacją książki Artura Domosławskiego "Kapuściński non-fiction". Sledziłem dyskusje wywołane tą książką, ale samej książki nie czytałem i nie zamierzam tego robić. Zaznaczam także, że kompletnie mnie nie interesują fakty dotyczące prywatnego życia zmarłego pisarza, czy informacje o jego kontaktach z tajnymi służbami za czasów PRL. Ci co są sami bez grzechu niech piorunują czy płoną świętym oburzeniem.

Z uwagą przeczytałem wywiad z wnukiem cesarza „Cesarz” nie jest o moim dziadku księciem Ermiasem Sahle Selassje zamieszczony w "Rzeczpospolitej"  dnia 2 kwietnia 2010. Oczywiście, do tego co mówi książę należy także się odnosić ostrożnie. Nie jest dobrym pomysłem bezkrytyczne zamienianie czarnej legendy Haile Selassie jaką znajdziemy w książce Kapuścińskiego na propagandę sukcesu roztaczaną przez księcia.

Natomiast lektura tego wywiadu zwróciła moją uwagę na fakt, który do tej pory mi umykał. Przecież akcja "Cesarza" nie dzieje się w próżni, ani na bezludnej wyspie, ani w jakiejś fikcyjnej rzeczywistości. Dzieje się w rzeczywistym kraju, określonym czasie i głównym bohaterem jest postać autentyczna. Jeśli informacje Kapuścińskiego nie są ścisłe, to w ten sposób jest wyrządzana krzywda pamięci tego monarchy.

 Zacząłem więc weryfikować informacje zawarte w książce i wynik prawdziwie mną wstrząsnął. Nie chodzi mi wcale o jakieś pomyłki czy nieścisłości. Wszyscy się mylimy i popełniamy błędy. Mam także tolerancję do zabiegu literackiego, jeśli autor coś nawet doda czy uzupełni aby efekt uczynić bardziej przekonywującym. Coś jak stoimy przed obrazem i gdzieś dodamy brakującą kreskę czy dopełnimy kontur. Nie o to tutaj chodzi.

Kapuściński tę cienką linię dzielącą lekkie dopełnianie rzeczywistości, a tworzenie zupełnie nowej przekroczył, i to całe lata świetlne. Co gorsza, nie chodzi tutaj nawet o budowanie fikcji. To nie jest fikcja, a celowe fałszowanie i przeinaczanie.

Często się podkreśla, że "Cesarz" powinien być odbierany jako krytyka czasów Gomułki lub Gierka czy mechanizmów dyktatury w bardziej uniwersalnym znaczeniu. Ja jednak nie rozumiem, dlaczego w celu krytyki władzy totalitarnej trzeba fałszować i przeinaczać wizerunek cesarza Etiopii. To, że jest to czarnoskóry władca egzotycznego kraju wcale nie oznacza, że możemy go traktować jak bożonarodzeniową choinkę, którą sobie dowolnie przystrajamy czy dekorujemy według naszych prywatnych upodobań lub gustów.

http://wyborcza.pl/kapuscinski/1,104867,7500812,Cesarz.html . Tutaj znajdujemy wypowiedź Kapuścińskiego na temat "Cesarza".
Miałem mnóstwo relacji. Cały problem był w selekcji, strukturze.